Dysonans prawa
PL, 2011-07-07 10:02:22, Wyświetleń: 241, Komentarzy: 0.
5 lipca 2011 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał ważne orzeczenie, w którym uznał „Obowiązek uzyskania autoryzacji oraz odpowiedzialność karną związaną z jego niewypełnieniem” za naruszenie art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, tj. prawa do wolności słowa.
Trybunał skrytykował obowiązujące w Polsce przepisy prawa prasowego nakładające obowiązek uzyskania autoryzacji oraz przewidujące sankcję karną za brak jego dopełnienia. Trybunał zaznaczył, że przepisy te dają obecnie osobie udzielającej wywiadu łatwe narzędzie do zablokowania jakiejkolwiek publikacji wypowiedzi, którą po czasie uznaje za niewygodną, choćby w pełni odzwierciedlała wypowiedziane przez nie wcześniej słowa. Ponadto obowiązujące przepisy nie wymagają podania uzasadniania odmowy autoryzacji, nie określają także ram czasowych na jej udzielenie, przez co osoby udzielające wywiadu mogą swobodnie odwlekać jego publikację na czas nieokreślony. Zdaniem Trybunału, obowiązek autoryzacji może w nieuzasadniony sposób spowalniać obieg informacji i powodować, że zgromadzony przez dziennikarza materiał straci na wartości jako nieaktualny.
Trybunał zwrócił także uwagę na to, że obecna regulacja może zachęcać dziennikarzy do unikania bezpośredniego cytowania interlokutorów z obawy, że zablokują publikację odmową autoryzacji. Paradoksalnie bowiem przytaczanie cudzych wypowiedzi nie jest objęte obowiązkiem autoryzacji. Ponadto Trybunał wskazał na inne dostępne w polskim porządku krajowym cywilne środki prawne (np. powództwo o ochronę dóbr osobistych), które z jednej strony nie są tak dotkliwe jak postępowanie karne dopuszczalne przez Trybunał jedynie w skrajnych przypadkach nadużycia wolności słowa, takich jak na przykład mowa nienawiści, a jednocześnie środki te (cywilne) w wystarczający sposób chronią interesy osób udzielających wywiadów dziennikarzom, którzy dopuszczają się naruszenia zasad rzetelności zawodowej.
Orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jest związane ze sprawą Jerzego Wizerkaniuka, redaktora naczelnego „Gazety Kościańskiej”, przeciwko któremu w 2003 r. wszczęto postępowanie z art. 49 prawa prasowego w zw. z art. 14 prawa prasowego, z powodu braku autoryzacji wypowiedzi prasowej. Chodziło o opublikowanie wywiadu opatrzonego zdjęciem posła, bez wyraźnej i jednoznacznej zgody tego posła. Postępowanie zostało warunkowo umorzone na rok, a redaktora zobowiązano do zapłaty l000 zł na wskazany przez sąd cel społeczny.
Szukanie sprawiedliwości
Redaktor złożył skargi: do Trybunału Konstytucyjnego (SK 52/05), który uznał regulacje dotyczące autoryzacji za zgodne z Konstytucją, oraz do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (skarga nr 18990/05), który właśnie wydał orzeczenie w tej sprawie.
Ważne jest też, że Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreślił przede wszystkim, że polskie sądy zignorowały dwa bardzo istotne dla właściwej oceny sprawy czynniki:
- Sądy krajowe w ogóle nie odniosły się do treści wywiadu i nie badały, czy publikacja rzeczywiście zniekształcała wypowiedzi polityka, przedstawiała je w fałszywym lub zmanipulowanym kontekście, a także czy faktycznie naruszała dobre imię polityka.
- Polskie sądy nie uwzględniły statusu osoby udzielającej wywiadu dziennikarzowi – czyli tego, że był on wówczas czynnym politykiem, posłem na Sejm RP. Bez wątpienia był więc osobą publiczną, od której oczekuje się, aby była przygotowana na to, że jej działalność będzie szczególnie interesowała opinię publiczną.
"Już sam brak rozróżnienia w podejściu do osób publicznych i prywatnych w sprawie z zakresu wolności słowa w praktyce polskich sądów jest niezgodny z utrwalonym orzecznictwem Trybunału, które konsekwentnie akcentuje, że granice ochrony przed krytyką osób publicznych są znacznie węższe niż w przypadku innych obywateli" - podkreślił ETPCz w uzasadnieniu orzeczenia.
Oceń jaki wpływ może to mieć na Ciebie
Trwa ładowanie komentarzy...






