Embargo a ryzyko
Dorota Bogucka, 2011-07-25 14:44:08, Wyświetleń: 144, Komentarzy: 0.
Polscy producenci znowu eksportują świeże warzywa do Rosji. Zniesienie embarga rozwiązuje problem na dziś, ale wciąż istnieje ryzyko, że taka forma nacisku będzie jeszcze stosowana w przyszłości.
Rosja, wprowadzając embargo, zaryzykowała utratę wiarygodności jako partner w kontaktach międzynarodowych. Naraziła się na nieufność i wątpliwości, czy będzie konstruktywnie negocjowała z UE, ale również z WTO. Sposób znoszenia embarga świadczył o tym, że poza bezpieczeństwem obywateli władze Rosji były zainteresowane wykazaniem, że unijny system kontroli fitosanitarnej nie jest wcale lepszy od rosyjskiego. Ponadto Moskwa, prowadząc dwustronne negocjacje z państwami członkowskimi dotyczące wznowienia importu, podważała kompetencje Komisji Europejskiej do prowadzenia wspólnotowej polityki handlowej i dyskredytowała jednolitość Unii.
Ten cel polityczny zdaje się być ważniejszy od długofalowych interesów ekonomicznych kraju, bo decydując się na zastosowanie represji Rosja zaryzykowała również, że producenci znajdą inne rynki i stracą zainteresowanie eksportem na jej teren.
Z punktu widzenia producentów akcenty rozkładają się nieco inaczej. Na pierwszym miejscu są kwestie ekonomiczne, w tym ograniczenie ryzyka strat finansowych. A te już są niemałe. Zdaniem prezesa Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych Władysława Serafina, przed kryzysem 30 procent polskiego eksportu pomidorów trafiało do Rosji, dlatego straty są poważne i niektórzy producenci mierzą je w setkach tysięcy, a nawet w milionach złotych. Władysław Serafin ocenia, że powrót do normalnej sytuacji, sprzed wprowadzenia embarga będzie trwał bardzo długo. - W gospodarstwie, które ma pięćdziesiąt tysięcy metrów kwadratowych pod szkłem i klimatyzowaną, higieniczną uprawę pomidorów czy ogórków, te straty wymagały będą odtworzenia produkcji i powrotu do regularnej sprzedaży, a to się może ciągnąć miesiącami - podkreślił. W tej sytuacji – zdaniem reprezentantów rolników - rząd powinien stworzyć system ubezpieczeń, który uchroniłby producentów rolnych przed ponoszeniem strat w następstwie takich zdarzeń, jak wprowadzone przez Rosję embargo na świeże warzywa z Polski.
Po zniesieniu zakazu nasi rolnicy i tak nie nadrobią poniesionych strat. Nie zrekompensują ich także odszkodowania zaproponowane przez Unię Europejską. - Skutki embarga są katastrofalne, ponieważ została zachwiana równowaga po stronie podaży i popytu, czego efektem są ceny" - ocenia Ryszard Ciźla, prezes Świętokrzyskiej Izby Rolniczej - Teraz 10-kilogramowy worek ziemniaków na Sandomierskim Ogrodniczym Rynku Hurtowym kosztuje od 4 do 5 złotych, ta sama ilość żółtej fasoli 7,5 zł, także ogórki sprzedawane są za bezcen - przekonuje.
Jak wynika z informacji przekazywanych przez krajowe giełdy rolne, warzywa w hurcie są tańsze niż rok temu o tej samej porze. Niektóre gatunki (np. pomidory, kapusta) - nawet o połowę, inne o 20-30 procent. Przykładem może być giełda w podwarszawskich Broniszach, gdzie np. pomidory są tańsze w porównaniu z początkiem lipca 2010 roku o ponad 50 proc., podobnie jak kapusta, ogórki o ponad 20 proc., kalafiory - o blisko 30 procent. Warzywa potaniały, bo jest ich więcej (z powodu lepszej pogody), ale przede wszystkim z powodu afery z bakterią E. coli w Niemczech. Widocznym już i skutkującym w przyszłości czynnikiem ryzyka jest oczywiście kwestia zaufania do producentów i skłonność konsumentów do jedzenia warzyw.
Ryzyko w garści
- Embargo w handlu jest bronią obosieczną, bo skutkuje szukaniem przez eksporterów nowych rynków.
- Polskim rolnikom są potrzebne ubezpieczenia na wypadek zamknięcia rynku zbytu.
- Sposobem na uniknięcie ryzyka embarga jest zróżnicowanie rynków zbytu.
Oceń jaki wpływ może to mieć na Ciebie
Trwa ładowanie komentarzy...






