ESK niezgody
db, 2011-06-30 11:14:55, Wyświetleń: 137, Komentarzy: 0.
Wrocław i Donostia-San Sebastián będą Europejskimi Stolicami Kultury w roku 2016 i choć z faktami się nie dyskutuje, to wątpliwości pozostają. To zaś oznacza, że tytuł będzie przynajmniej dla Polski tyleż zaszczytny, co ryzykowny.
Nie tylko przedstawiciele pokonanych miast zarzucają ministrowi kultury Bogdanowi Zdrojewskiemu brak obiektywizmu, bo jest byłym, bardzo zasłużonym prezydentem Wrocławia. Wyrazem poparcia dla miasta była poprzedzająca wybór o tydzień deklaracja, że na obiekty kultury w stolicy Dolnego Śląska przeznaczy 100 mln zł. Za kandydaturą Wrocławia przemawia z kolei doświadczenie – odbywały się tam już duże międzynarodowe imprezy, a kolejna – Europejski Kongres Kultury będzie towarzyszyła polskiej Prezydencji w UE. Nie ma zatem wątpliwości, że logistycznie oraz instytucjonalnie miasto sobie poradzi. To, co z punktu widzenia organizatorów jest atutem, przez resztę kraju jest odbierane jako zagrożenie – promując jeden region utrwalamy niekorzystny stereotyp o bogatej i zaradnej zachodniej części Polski i biednej, zacofanej ścianie wschodniej. Tam również wiele się dzieje i potrzebne są inwestycje. Szansa spopularyzowania regionów – Śląska czy Lubelszczyzny i przyciągnięcia kilku milionów turystów prędko się nie trafi. Czy można coś zrobić, żeby wielomiesięczne przygotowania i stworzenie programu kulturalnego nie poszło na marne? Tak – można starać się zaistnieć we Wrocławiu. Skoro prezydent Dutkiewicz zaprosił już do współpracy swojego dawnego oponenta politycznego w wyborach samorządowych, Adama Chmielewskiego, profesora filozofii na Uniwersytecie Wrocławskim, to jest szansa, że do udziału w wydarzeniach kulturalnych zostaną zaproszone zespoły i twórcy z miast konkurujących.
Dla Wrocławia tytuł ESK oznacza wiele korzyści: wzmocnienie wizerunku w kraju i za granicą, wzrost liczby turystów, w tym zwłaszcza przyjazdy osób chcących korzystać z oferty kulturalnej, wzrost atrakcyjności miasta dla inwestorów, rewitalizacja całych dzielnic czy w końcu stworzenie nowych miejsc pracy. Te zyski są oczywiście rozłożone w czasie. Na razie wiadomo, że miasto otrzyma 1,5 mln euro nagrody imienia Meliny Mercouri (pomysłodawczyni ESK). tyle da Unia Europejska (nie licząc dofinansowania projektów, które przyczynią się wzmocnienia infrastruktury i potencjału regionu). O resztę finansów musi zadbać władza centralna i lokalna. Prezydent Dutkiewicz zadeklarował 300 mln złotych. Nie wiadomo jednak, czy to zaskórniaki, które miasto ma, czy może kwota pierwotnie przeznaczona na inne cele. Tu kryje się kolejna pułapka ESK. Urzędnicy biura kultury z innego miasta, które starało się o tytuł wyraźnie obawiali się, że na realizację przedsięwzięć związanych z ESK będą przeznaczone wszystkie środki miasta, natomiast może zabraknąć środków na bieżącą działalność tych instytucji i inicjatyw organizacji pozarządowych, które pozyskują pieniądze poprzez organizowane przez miasto konkursy. W sumie Wrocław wyda na organizację przedsięwzięcia 80 mln euro. I oby to były dobrze wydane pieniądze.
Ryzyko w garści
- Procedury wyboru projektów do realizacji powinny być przejrzyste, zobiektywizowane i dostępne dla wszystkich zainteresowanych.
- Czym więcej środowisk twórczych zaangażuje się w przygotowanie ESK, tym bogatsza i bardziej zróżnicowana będzie oferta.
- ESK to przedsięwzięcie, które wymaga stworzenia mapy ryzyka i planu strategicznego.
Oceń jaki wpływ może to mieć na Ciebie
Trwa ładowanie komentarzy...






