Głód w szpitalu
wako, 2011-06-22 09:47:35, Wyświetleń: 332, Komentarzy: 0.
Kontrola NIK w polskich szpitalach nie pozostawia złudzeń. Jadłospis w żadnej z kontrolowanych placówek nie spełnia wyznaczonych przez Instytut Żywności i Żywienia norm zarówno pod względem kalorii, jak i wartości odżywczych.
W diecie nie ma warzyw i owoców, mało jest produktów zbożowych i nabiału, za dużo jest za to niskiej jakości tłustych wędlin i soli. Nie miejmy złudzeń ? dzienna stawka żywieniowa w polskim szpitalu wynosi 4,3- 4,9 zł (więzienny ?wsad do kotła? to 7 zł).
Co trzeci przyjmowany do szpitala pacjent jest już niedożywiony z powodu swojej choroby. Potem jest jeszcze gorzej. Podczas hospitalizacji pacjenci nie zjadają swoich porcji (bo są nieapetyczne albo z powodu kolejnych badań diagnostycznych trzeba być na czczo), w efekcie 70% chorych wychodzi ze szpitala w stanie niedożywienia.
Konsekwencje są dramatyczne. Spadek BMI poniżej 23,5 kg/m2 fatalnie wpływa na przebieg leczenia i rekonwalescencję ? rośnie liczba powikłań, rany pooperacyjne gorzej się goją, częściej dochodzi do wtórnych zakażeń. Koszty leczenia rosną średnio o 75 proc. W Stanach Zjednoczonych obliczono, że dzięki prawidłowemu żywieniu pacjentów, przeciętny szpital na 700 łóżek może zaoszczędzić nawet 700 tys. USD rocznie.
Niedożywieni chorzy częściej umierają - alarmuje dr Stanisław Kłęk, prezes Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego i Dojelitowego. Spadek masy ciała o 1/5 zwiększa śmiertelność okołooperacyjną o 30 proc.
Ryzyko rośnie jeszcze bardziej w przypadku chorób nowotworowych ? 20 proc. chorych na nowotwory złośliwe umiera nie z powodu nowotworu, lecz z głodu. Szukamy cudownych leków na raka. Preparaty, które zwiększają przeżywalność o kilka, kilkanaście procent, stają się sensacją. Tymczasem lekarze i urzędnicy lekceważą procedurę tak oczywistą, jaką jest właściwe żywienie. A przecież leczenie żywieniowe, które polega na podawaniu drogą dojelitową lub dożylną odpowiedniej diety przemysłowej, może zwiększyć szanse chorego na przeżycie nawet o 30 proc!
Ryzyko w garści
- Interweniujmy u dyrektora szpitala ? dopóki Sejm nie przyjmie procedowanej od 2006 r. ustawy o zawodach medycznych, tylko od dobrej woli dyrekcji zależy, czy zatrudni dietetyka.
- Apelujmy do NFZ, by rozdzielił punkty na leczenie żywieniowe od punktów na inne procedury medyczne ? na razie lekarz chętniej wytnie jeden woreczek żółciowy niż poda 3 pacjentom terapię żywieniową.
- W przypadku nowotworu układu pokarmowego warto czasami odłożyć zabieg o 2 tygodnie i w tym czasie poddać pacjenta intensywnemu leczeniu żywieniowemu.
- Domagajmy się konsultacji dietetyka - jest ona niezbędna. Zła dieta może zniweczyć efekt bardzo drogich terapii niestandardowych, ponieważ niektóre leki na skutek interakcji z pewnymi pokarmami mogą nie zadziałać.
- Pacjenci, zwłaszcza chorzy na nowotwory powinni wspomagać się gotowymi, kupowanymi w aptece produktami, które w małej objętości (200 ml płynnej diety) zawierają wszystkie niezbędne składniki odżywcze oraz substancje stymulujące odporność. Niestety musimy liczyć się z dużym wydatkiem ? w Polsce, w przeciwieństwie do innych krajów UE, doustne suplementy diety nie są refundowane.
- Zakładajmy organizacje pacjentów - właśnie powstaje "Apetyt na życie", grupa wsparcia dla osób żywionych poza i dojelitowo.
Oceń jaki wpływ może to mieć na Ciebie
Trwa ładowanie komentarzy...






