Nienaukowy strach przed promieniowaniem
wako, 2011-10-06 14:09:08, Wyświetleń: 216, Komentarzy: 0.
Nie ustają konsekwencje noblowskiej wpadki sprzed 65 lat. Hipoteza liniowa bezprogowa (LNT – linear non-threshold theory), uhonorowana w 1946 r. Noblem w dziedzinie medycyny dla Hermanna J. Mullera, stała się źródłem irracjonalnej fobii przed promieniowaniem jonizującym.
Muller badał uszkodzenia DNA muszek owocowych pod wpływem naświetlania bardzo dużymi dawkami promieniowania, tysiące razy wyższymi od naturalnego poziomu. Uzyskał prostą zależność liniową – im większa dawka napromieniowania, tym więcej mutacji. Na tej podstawie inni uczeni, m.in. późniejszy Noblista Andriej Sacharow, uznali, że statystycznie szkodliwa jest także nawet najmniejsza, bliska zeru dawka promieniowania. W 1959 r. Międzynarodowa Komisja Ochrony Radiologicznej arbitralnie przyjęła hipotezę LNT jako podstawę ochrony osób zawodowo narażonych na promieniowanie jonizujące.
Tymczasem w swoim wykładzie noblowskim Muller zataił wyniki eksperymentów genetyka Curta Sterna, który napromieniowywał miliony muszek owocówek, tym razem jednak małymi dawkami. I wykazał, że w zakresie małych dawek liniowa zależność między promieniowaniem a mutacjami nie istnieje.
Od tej pory do opinii publicznej z trudem przebijają się naukowcy, którzy dowodzą, że poniżej pewnej dawki nic złego się nie dzieje, wręcz przeciwnie – w wyniku zjawiska zwanego hormezą (pozytywny wpływ małych dawek czynników, które są szkodliwe w dużej dawce) dochodzi do stymulowania układów obronnych organizmu, ludzie żyją dłużej, są zdrowsi i rzadziej chorują na nowotwory złośliwe. Np. prof. Bernard Cohen z Uniwersytetu w Pittsburgu zmierzył poziom radonu w 300 000 domach w 1729 hrabstwach w USA. Otrzymane przez niego wyniki jednoznacznie wykazały, że tam, gdzie średnie stężenie radonu było większe, ludzie rzadziej zapadali na nowotwory płuc.
Są również miejsca, gdzie naturalne promieniowanie znacznie przekracza bezpieczną średnią roczną dawkę promieniowania naturalnego, umownie ustaloną na poziomie 2,4 mSv. W irańskim uzdrowisku Ramsar dawka ta wynosi powyżej 400 mSv/rok, zaś mieszkańcy niektórych wiosek w południowo-zachodniej Francji otrzymują nawet 700 mSv. Jednak nigdzie nie zaobserwowano wzrostu występowania wad genetycznych i zachorowań na nowotwory. Poza tym dzieci mieszkańców Hiroszimy i Nagasaki jednorazowo napromieniowanych dawkami średniej wielkości, nie mają żadnych zmian genetycznych. Co więcej, okazuje się, że ratownicy z Czarnobyla, którzy otrzymali spore, lecz niegroźne dla życia dawki promieniowania, po prostu są zdrowsi.
Ryzyko w garści:
- próg występowania ujemnych skutków zdrowotnych promieniowania znajduje się między dawką 200 a 2000 mSv
- w ciągu 100 lat od odkrycia promieni Roentgena zanotowano w sumie ok. 400 zgonów wśród rentgenologów (razem z Marią Skłodowską-Curie) i 134 zgony w wypadkach radiacyjnych (w tym 31 ofiara śmiertelnych katastrofy w Czarnobylu)
- radioaktywna „psychoza” ma głębokie etyczne uzasadnienie, trzeba bowiem pamiętać, że w latach 50. XX w. ludzkość żyła w cieniu grozy bomby atomowej. Dzisiaj jednak hipoteza LNT stała się ostatecznym argumentem dla przeciwników energetyki jądrowej
- zrewidowanie bardzo wyśrubowanych norm stosowanych w medycynie i energetyce nuklearnej mogłoby przynieść wymierne korzyści finansowe
Oceń jaki wpływ może to mieć na Ciebie
Trwa ładowanie komentarzy...






