Przedszkolaki finansują gminne inwestycje
DAW, 2011-09-13 12:51:58, Wyświetleń: 121, Komentarzy: 0.
Gromy za podwyżki w przedszkolach spadają na głowy rządu, podczas gdy swój poważny udział mają w tym i władze terytorialne.Tymczasem samorządowcy nie zdobyli się na szczerość, by po pierwsze przyznać się do świadomego podniesienia opłat w przedszkolach, a po drugie podać prawdziwe przyczyny regulacji stawek.
Samorządowcy jedynie w zaciszu gabinetów przyznają, że oddanie im pełnych kompetencji w uchwalaniu stawek za opiekę przedszkolną to jedna z metod "wypychania" 5 i 6-latków z przedszkoli do szkół. Na przedszkolaka gminy nie dostają grosza subwencji, ale już na pierwszoklasistę tak. Zdecydowana większość polskich gmin dopłaca do szkół podstawowych i gimnazjów, pokrywa z dochodów własnych nawet 50-60% realnych wydatków gminnej oświaty. Jeśli co trzecia gminna złotówka pochłaniana jest przez oświatę to pokusa, by część wydatków przenieść na rząd wydaje się uzasadniona.
Subwencja to jedno, a "żywa" gotówka to drugie, bo wzrost opłat ma dla budżetu gminy bardzo realny wymiar. Jeśli w średniej wielkości mieście powiatowym samorząd prowadzi 4-5 przedszkoli a w nich łącznie 30 pełnych grup (po 25 dzieci w każdej klasie), podnosząc opłaty o 100 zł miesięcznie uzyska dodatkowe 750.000 zł rocznie. To kilka procent rocznego budżetu, albo wkład własny do projektu unijnego o wartości 5 mln zł (przy założeniu, że UE pokryje 85% wydatków kwalifikowanych). Nie jest to dochód jednorazowy, ale z założenia rozłożony na kilka lat, zatem i zachęta do podniesienia opłat zrozumiała.
Zmiany opłat zostały dobrze skalkulowane, nie tylko finansowo, ale i politycznie. Wójtowie i burmistrzowie ryzykują utratę części głosów młodego elektoratu oddającego dzieci do przedszkoli, bo z drugiej strony istnieje szansa na zyskanie nowych głosów, gdy dodatkowe pieniądze w budżecie wydadzą na inwestycje infrastrukturalne - drogi, chodniki, kanalizację czy choćby...rozbudowę budynku przedszkola.
Ustawa o systemie oświaty najprawdopodobniej zostanie znowelizowana. Obiecują to niemal wszyscy liderzy partyjni. Nikomu w przededniu wyborów, a szczególnie partii rządzącej, której znaczną część elektoratu stanowią ludzie młodzi i aktywni zawodowo, nie zależy na utracie tysięcy głosów.
Ryzyko w garści
- wójt/burmistrz/prezydent wchodzi w konflikt z częścią elektoratu bezpośrednio dotkniętą przez podwyżki
- jeśli radni zechcą jednak utrzymać wyższe opłaty, lepiej by oznajmili to twardo, a swą decyzję uzasadnili i wyjaśnili
- fala podwyżek udowodniła, jak słabo przygotowani do pełnionej funkcji są radni. Nie wychwycili zagrożeń, nie pytali wójta/burmistrza o skutki zmian, a dziś masowo wycofują się z decyzji podjętych zaledwie kilka miesięcy temu
Oceń jaki wpływ może to mieć na Ciebie
Trwa ładowanie komentarzy...






