Schetynówki na zakręcie
Izabela Goryniak, 2011-10-14 13:51:01, Wyświetleń: 139, Komentarzy: 0.
Narodowy Program Przebudowy Dróg Lokalnych, czyli popularna „schetynówka”, przyniósł w ciągu ostatnich czterech lat plon w postaci 6 tysięcy kilometrów nowych lub gruntownie wyremontowanych dróg. Teraz nadchodzi ostre hamowanie. Samorządy boją się ryzyka związanego z większymi wydatkami.
Dotychczas w ramach „schetynówek” można było otrzymać 50 proc. dofinansowania do kosztów budowy i przebudowy drogi. Samorządy chętnie sięgały po tę formę wsparcia z budżetu państwa, ponieważ rzadko było je stać na wyłożenie z własnej kasy ogromnych pieniędzy na inwestycje drogowe. Dla przykładu - gruntowna przebudowa 400 metrów drogi w centrum Sochaczewa kosztowała ponad 4 miliony złotych. Miasto samodzielnie nie udźwignęłoby tego ciężaru, podobnie jak wiele innych samorządów. Ze wsparcia budżetowego korzystały zarówno gminy jak i powiaty czy województwa. Całość programu kosztowała budżet państwa ponad 3 miliardy złotych. W obecnej edycji (planowanej do końca 2015 roku) zmieniły się zasady. Przede wszystkim państwo dokładać będzie 30 proc. a nie połowę jak było dotychczas. W 2012 roku będzie można otrzymać jednorazowo nie więcej niż milion złotych pomocy (w latach późniejszych - 3 mln) i zrealizować tylko jedną inwestycję na terenie każdej JST.
Taka zamiana zasad już odbiła się w ilości składanych wniosków, która w bieżącym naborze spadła o 44 proc. Samorządy wiedzą, że ich budżety samodzielnie nie są w stanie pokryć tak dużych wydatków, zwłaszcza w czasach kryzysu. - Nie możemy sobie pozwolić na planowanie tak dużych inwestycji nie wiedząc, czy do kasy miasta wpłyną zaplanowane wpływy z podatków – w czasie kryzysu wiele firm może upaść lub ograniczyć produkcję, nie do końca pewne są także wpływy z podatku dochodowego - a to tylko nieliczne znaki zapytania - mówi skarbniczka jednej z podwarszawskich gmin.
Ograniczenie wydatków na infrastrukturę drogową może się odbić także na lokalnych przedsiębiorcach budowlanych – mniej inwestycji to również mniej pracy. W dalszej perspektywie brak remontów może zmniejszyć bezpieczeństwo na drogach – brak nowych i pogarszanie się stanu już istniejących sprawi, że łatwiej będzie o wypadki. Rząd ograniczając zasięg dobrze działającego programu ryzykuje więc niemało – pogorszenie współpracy z samorządami, ograniczenie rozwoju infrastruktury drogowej, spadek bezpieczeństwa na drogach. Wszystko to w imię zmniejszania wydatków budżetowych.
Ryzyko w garści:
- największe szanse na uzyskanie dofinansowania z budżetu państwa mają wnioski, które zakładają współpracę kilku samorządów przy realizacji projektu
- tegoroczny nabór wniosków zakończył się 5 października, nabór na 2013 rok odbędzie się jesienią przyszłego roku. Być może do tego czasu rząd zweryfikuje zasady przyznawania pomocy, ponieważ zapowiadane są kolejne rozmowy z organizacjami samorządowców
- warto, aby samorządy miały gotowe projekty budowy i przebudowy dróg, „schetynówki” nie są jedynym źródłem potencjalnego dofinansowania
Oceń jaki wpływ może to mieć na Ciebie
Trwa ładowanie komentarzy...






