Szpitale czekają na inwestycje z PPP
Zbigniew Żukowski, 2011-10-07 11:36:41, Wyświetleń: 262, Komentarzy: 0.
W Polsce szpitale są zadłużone, często niedoinwestowane, choć personel nie odbiega kwalifikacjami od norm unijnych. Czasami jest nawet lepszy. Zawsze jednak brakuje środków na nowoczesne wyposażenie czy modernizację obiektów.
Można temu zaradzić poprzez inwestycje w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP), ale na razie jest ono w Polsce mało popularne. Za to w Hiszpanii, porównywalnej najlepiej do polskich warunków, system kwitnie. Dlatego do Warszawy na zaproszenie KIG przyjechali przedsiębiorcy i specjaliści od inwestycji infrastruktury szpitalnej z Madrytu, aby rozpatrzyć się w możliwościach rozwoju współpracy z regionem Mazowsze.
W samym tylko regionie Wspólnoty Madrytu, zamieszkałym przez 6,3 mln, ludzi w ciągu 7 lat powstało w systemie PPP 11 szpitali. 9 już działa, a kolejne dwa zaczną pracę w przyszłym roku. Inwestycje kosztowały 1,28 mld euro. – To niedużo, zważywszy, że cały budżet służby zdrowia w naszym regionie na 2011 r. wynosi ok. 7,2 mld euro – mówi Maria Belen Prado Sanjurjo, wiceminister zdrowia Wspólnoty.
- Od wielu lat działamy nie tylko w kraju, ale i za granicą - w państwach Ameryki Łacińskiej. Prowadzimy inwestycje wspierane przez tamtejsze władze, szkolimy personel. Doświadczenia więc nam nie brakuje. Chcielibyśmy też robić interesy w Polsce, tu na Mazowszu, tylko musicie zmienić przepisy - mówi wicedyrektor generalny firmy Gesaworld Javier Esteras.
Trudno jest działać w tym systemie, gdyż zdecydowana większość szpitali w Polsce stanowi własność publiczną: państwową lub samorządową, obowiązują roczne kontrakty NFZ z poszczególnymi placówkami. Tymczasem prywatny inwestor, jeżeli wyłożył pieniądze, to chce zarabiać. I to szybko. Nie będzie czekał i ryzykował latami, nim zwróci mu się kapitał. Kto podejmie ryzyko w takich warunkach? W grę wchodzi najwyżej przedłużenie kontraktu na maksymalnie 5 lat.
- Musi być też zachowana przejrzystość inwestycji finansowych, bo nasze szpitale działają w oparciu o ustawę o finansach publicznych i prawo zamówień publicznych - podkreśla prezes zarządu Szpitala Bródnowskiego w Warszawie Teresa Bogiel.
Jej szpital od 1 stycznia br. jest spółką prawa handlowego z udziałem kapitału samorządu Mazowsza. Prowadzi 14 oddziałów i dysponuje 678 łóżkami. Zatrudnia 1500 pracowników i dysponuje budżetem 42,5 mln euro, a na inwestycje wyda w br. ok. 5 mln euro.
- Strat nie przynosimy, łatwiej bowiem zbilansować koszty i przychody. Dlatego w ramach PPP powinno być jasne, kto ma pożytki z działalności leczniczej - czy kapitał czy zarząd szpitala? Musi też być wyjaśnione, czy to organ założycielski spółki ma gwarantować inwestycję, poręczyć za nią. Ryzyko jest - zapewnia prezes.
- Dlatego trzeba wymyślić inne formy współpracy, może jakiś fundusz gwarantowany. Trzeba to jednak zacząć robić, ale małymi krokami, doskonaląc publiczne formy spółki. Obowiązująca od 1 lipca br. ustawa o działalności leczniczej będzie więc wymagała dopełnienia, a my będziemy się o to upominali u polityków - obiecuje Ryszard Olszanowski, wiceprzewodniczący Komitetu Zdrowia KIG.
Jak na razie w systemie PPP powstaje w Polsce tylko kilka obiektów związanych ze służbą zdrowia: w Jaworznie, Kobylnicy (ośrodek pomocy społecznej) i pełnoprofilowy szpital w Żywcu. Mogłoby ich być o wiele więcej, gdyby nie przepisy.
Ryzyko w garści
Polskie szpitale, choć czasami są już spółkami prawa handlowego, boją się podejmować ryzyka w ramach PPP. A i przedsiębiorcy są niechętni z racji strachu przed zarzutem korupcji - który przedsiębiorca zaryzykuje, gdy w Polsce obowiązują kontrakty NFZ ze szpitalami na jeden rok, a partnerstwo publiczno-prywatne to współpraca na wiele lat - z reguły 20-30, a nawet dłużej. W Krakowie hiszpańska spółka wybudowała parking podziemny obok Wawelu i korzystać z niego zamierza przez …70 lat. Poszli na całość!
Oceń jaki wpływ może to mieć na Ciebie
Trwa ładowanie komentarzy...






